Biip, biiiiip. Koniec życia

Setki tak samo ubranych ludzi. Mężczyźni w nienagannych garniturach od najdroższych projektantów i zapachem Dolce & Gabbana wyczuwalnym już z daleka. Kobiety w nudnych sukienkach w stonowanych kolorach, bo przecież nie wypada nosić czegoś odważniejszego. Nawet słońce wschodzące nad miastem wydaje się być bardziej szare.
Ciężko znaleźć wśród nich chociażby jeden uśmiech. Fakt, trudno o niego o siódmej trzydzieści rano, gdy ma się przed sobą całe osiem godzin nudnej papierkowej roboty. Siedząc przy biurku nie ma odwagi przyznać się, że kręgosłup boli, a oczy łzawią od wpatrywania się w monitor czy kolejne stosy dokumentów. Podczas pracy ludziom-zombie towarzyszy tylko jedna myśl: trzeba zarabiać, żeby móc kupić kolejny garnitur, kolejne pięknie błyszczące trzynastocentymetrowe szpilki. I nagle wskazówka zegara przesuwa się jeszcze odrobinkę w prawo.


I wtedy zaczyna się życie. Staniki latają, alkohol leje się strumieniami, języki się plączą. No, może nie zawsze to tak wygląda, ale ludzie w końcu ze sobą rozmawiają. I to nie o pieniądzach. Nie o chorobach i wojnach. Mówią o tym, co lubią robić, o czym marzą, do czego wzdychają każdego ranka. Rozmawiają o teatrze, o książkach, podróżach. Stają się filozofami swojego wieku. Podejmują tematy naprawdę dla nich ważne, bo wtedy uświadamiają sobie, że czas płynie. I robi to dosyć szybko. Na chwilę wyrzucają z myśli perspektywę czterdziestu lat nudnej pracy i zaczynają żyć.
A życie podoba się każdemu, tylko tak niewielu ma odwagę robić to cały czas.
I nie dotyczy to tylko wyżej opisanych ludzi. To samo dzieje się w szkołach, w których panuje wieczne porównywanie, chęć bycia najlepszym. Dążąc do otrzymywania samych dobrych ocen z przedmiotu, który niekoniecznie nas interesuje zapominamy o tym, że prawdopodobnie nigdy nam się to nie przyda. Że wiedza zdobyta w ten sposób bardzo szybko się ulotni, ale czasu przeznaczonego na jej zdobycie już nie odzyskamy. Tak samo jak być może zapomnianych kontaktów z ludźmi, którzy przecież nie będą wiecznie czekać, aż znajdziemy dla nich czas. A najgorsze jest to, że często sama przyłapuję się na podobnym zachowaniu. I skrycie zazdroszczę tym, którzy potrafią postawić własną przyjemność ponad ciężką, często bezsensowną pracę. Bo czasami trzeba zdecydować, co tak naprawdę przyniesie nam szczęście.
Biip, biiip. Czas na życie minął. Ludzie-zombie trzeźwieją, kończą w pół słowa, zapominają o marzeniach. Wstają od niedokończonych rozmów, zakładają swoje idealnie wyprasowane ubrania i znów pędzą, by powitać słońce, które dziś też nie ma ochoty się do nich uśmiechnąć.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s