Dlaczego nie warto porzucać organizera na czas wakacji?

Wakacje w pełni, ludzie chcą odpoczywać, plażować, zwiedzać. Wstawanie o 11 u niektórych jest teraz normą, tak samo jak brak obowiązków. Dzień wypełnia tak zwane nic-nie-robienie, siedzenie przed komputerem/telewizorem. A później każdego wieczoru zastanawiamy się, gdzie się podział ten czas, przecież chcieliśmy tyle zrobić, mieliśmy tak wielkie plany. „Przecież wejdę na facebooka tylko na 5 minut, sprawdzę, co nowego”. A z tych pięciu minut w końcu robi się pięć godzin. Każdego dnia obiecujemy sobie poprawę, znów pełni zapału zabieramy się w końcu za coś produktywnego. Ale najpierw trzeba sprawdzić pocztę. Później nowinki na ulubionych blogach, jeszcze tylko ciekawe filmiki na youtube. Czasami, kierowani wyrzutami sumienia, zamieniamy je na wykłady TED i setny raz słuchamy o motywacji, kreatywności, organizacji. Super jeśli coś takiego zajmuje nam 10 minut i faktycznie sprawia, że zabieramy się do pracy. Ale słuchanie o tym, jak innym się udało w niczym nam nie pomoże. Tak samo jak oszukiwanie samego siebie.


W ostatnim szale na bycie mistrzem zarządzania czasem chyba większość zna już podstawowe zasady.
PO PIERWSZE I NAJWAŻNIEJSZE: KALENDARZ/ORGANIZER
Każdy szanujący się poszukiwacz straconego czasu powinien zaopatrzyć się w takie cudo. Nie napiszę niczego nowego, bo wszystko w tym zakresie już zostało powiedziane. To głównie ludzie pracujący i uczniowie są zalewani falą informacji, terminów. Nie każdy jest w stanie to wszystko zapamiętać, a nawet jeśli – po co niepotrzebnie obciążać nasz umysł? Zapisanie tego w kalendarzu pomoże nam pozbyć się stresu , że o czymś zapomnimy. Wystarczy każdego ranka spojrzeć do niego i odpowiednio zaplanować dzień. No właśnie, planowanie.
LISTY TO DO – DLA KAŻDEGO MANIAKA ZARZĄDZANIA CZASEM
Modne jest także tworzenie list rzeczy do zrobienia. Początkujący w tej sztuce mają tendencję do przeceniania swoich możliwości i ich listy zazwyczaj ciągną się kilometrami. I tak – oczywiście chcą zrobić to wszystko jednego dnia. Wieczorem okazuje się, że w porównaniu z pierwotnymi zamysłami progres jest prawie zerowy. Oczywiście w większości powoduje to zniechęcenie i rzucenie wszystkiego w cholerę. Dlatego trzeba się przed takim efektem ratować już na samym początku.
Oceńmy swoje możliwości realnie. Zastanówmy się, ile czasu mamy do rozdysponowania danego dnia i na spokojnie ustalmy, co chcemy zrobić. Należy uważać, żeby nie przesadzać także w drugą stronę – odkurzenie pokoju i przeczytanie dziesięciu stron książki jako jedyne zajęcia też nie przyniosą nam tego, co byśmy chcieli. W takim tempie postęp też nie będzie zauważalny.
Ważnym jest, by nie starać się na siłę wykonać wszystkich rzeczy z naszej listy. Jeżeli padamy ze zmęczenia i jedyną myślą tłoczącą się głowie jest pragnienie snu – spełnijmy je. Ja przyjęłam zasadę, że mogę być z siebie zadowolona, jeśli udało mi się wykonać 80 % zaplanowanych zadań.
Jednak nie chcę dziś zagłębiać się w zasady zarządzania czasem. Moim celem jest zwrócenie uwagi, szczególnie młodych ludzi, na swoje zajęcia podczas wakacji. Świetnie, jeśli odpoczywamy i korzystamy aktywnie z wolnego czasu – po to w końcu jest ta przerwa. Ale nie uważam, żeby kogoś na dłuższą metę odstresowywało granie w gry czy bezczynne leżenie godzinami. Większość z nas pod koniec wakacji nagle obudzi się i kolejny raz zorientuje, że nie zrobiło nic pożytecznego dla siebie. Może teraz warto to zmienić?
DLATEGO NAMAWIAM, BY PODCZAS WAKACJI NIE ODRZUCAĆ KALENDARZA
Wiadomo, że nie musimy, a nawet nie powinniśmy znajdować sobie zajęć na cały dzień. Czasami nic nie robienie jest nam zwyczajnie potrzebne. Ale poza tym zróbmy w końcu coś dla siebie. Zastanówmy się, na co brakowało nam czasu w roku szkolnym. Rysowanie, pisanie, gra na instrumencie, uprawianie ulubionego sportu? Teraz możemy to nadrobić. Może z pozoru głupim jest pisanie w naszej liście – „rysuj przynajmniej godzinę dziennie”. Ale gdy głębiej się nad tym zastanowić: czy zrobilibyśmy to bez tej notatki? W moim przypadku jest tak, że cały dzień coś tam mi w głowie kołacze, wiem, że powinnam pisać i grać na gitarze i naprawdę chcę to robić. Ale perspektywa obejrzenia kolejnego odcinka serialu, albo leniuchowanie na leżaku z wystawionymi do słońca nogami jest takie kuszące, prawda?
Dlatego warto przypomnieć sobie o swoim nawyku z roku szkolnego, albo dopiero (czas najwyższy) wprowadzić go w życie. Jeśli poobwieszamy całe mieszkanie karteczkami krzyczącymi do nas „zrób to!” prawdopodobnie w końcu się do tego zabierzemy. Oczywiście nie trzeba uciekać się aż do takich środków – wystarczy krótki wpis w naszym organizerze.
Bardzo ciekawą akcję zapoczątkowała Marta z bloga www.martapisze.pl
Jest to wyzwanie mówiące: rozwijaj się! Jak sama nazwa mówi, naszym celem jest robienie codziennie czegoś, co pozwoli nam poszerzyć swoje umiejętności lub robienie czegoś nowego, co pozytywnie na nas wpłynie. Więcej szczegółów można znaleźć tutaj.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s